panacea.pl

:: Bania Bimbiego
Panacea Nr 4 (17), październik - grudzień 2006, strona: 35


Bania Bimbiego

Hiszpańscy żeglarze przywieźli z wyprawy do Ameryki Północnej - oprócz złota i kosztowności - nieznaną dotąd roślinę. Była to dynia Cucurbita pepo. Dynia zwyczajna, uprawiana od 5 tysięcy lat p. Chr., w Polsce była znana od XVI w. jako bania. Opisał ją w swym Zielniku Syreniusz. Już wtedy była ważnym surowcem kulinarnym, przede wszystkim jednak doceniano jej walory lecznicze. Dojrzałe nasiona dyni, świeże i suszone, oraz olej z nasion działają porażająco na układ nerwowy niektórych pasożytów jelitowych, leczą stan zapalny gruczołu krokowego (prostatę), są źródłem prowitaminy A.
W malarstwie dynia była często przedstawiana w martwych naturach. Jej symboliczne znaczenie zawiera się w dwóch słowach - dusza i pycha. Tak rozumiana pomaga odbiorcy w odczytaniu przesłania, które kryje się w malowidle.
Na obrazie Bartolomeo Bimbi (*1648 †1725) pod tytułem Dynia odnajdujemy tytułową roślinę. Obok wielkiej bani widzimy rozkrojoną ćwiartkę, która ukazuje miąższ z pestkami. W tle, na horyzoncie, widoczna jest krzywa wieża w Pizie. Obraz namalowany w 1711 roku dla Ferdinanda de Medici znajduje się obecnie we florenckim Muzeum Botanicznym.
Bimbi specjalizował się w malowaniu przedziwnych przedmiotów. Fascynowała go odmienność, „inność”, wynaturzenie, rzadkie okazy dzieł natury. Prezentowany obraz ukazuje gigantyczny okaz dyni, wyhodowanej w królewskim ogrodzie Jego Wysokości Ferdinanda w Pizie. Jak podaje tabliczka u dołu obrazu, ważyła 160 libr, czyli około 53 kg. Obraz przedstawia ją w naturalnej wielkości, malowaną według starych zasad szkoły włoskiej: ciemne partie obrazu malowane lekko i przezroczyście, jasne partie grubo i kryjąco. Ogromna dynia malowana jest zimnymi kolorami, podobnie jak tło. Rozkrojona ćwiartka malowana jest natomiast kolorem ciepłym, oranżowym, który mocno odstaje od reszty i zdecydowanie kontrastuje z wielką, kulistą formą dyni. Niebo z ciemnymi chmurami, krzywa wieża w dali i do tego gęsty, mroczny las powodują, że dzieło tchnie przedziwnym niepokojem. Natomiast gdy patrzymy na dzieło Bimbiego od strony znaczeń i symboli, dostrzegamy pychę rozrastającej się w nieskończoność dyni. Bania Bimbiego nie posiada ściśle określonej formy, jej zacieniona część zlewa się z tłem, ciemne masy lasu i ziemi przenikają się z ciemną częścią dyni. Warzywo ukazuje nam się poprzez światło, które je oświetla, a to światło jest zimne, jakby już jesienne. Czy to nie smutek artysty wobec pychy, zarozumiałości i głupoty ludzkiej? Z drugiej strony malarz ukazuje wnętrze dyni. Oto dusza, która jest najbardziej jaskrawym akcentem na płótnie i w ten sposób ożywia cały obraz i ponurą scenerię. Nadaje całości sens, gdyż sama nadęta, wielka bania jest śmieszna i pozbawiona treści.
Czy ówczesna wiedza medyczna, dotycząca właściwości terapeutycznych Cucurbita pepo, ma swe odniesienia w dziele? Lecznicze pestki z ciepłego wnętrza nasuwają skojarzenia z dobroczynnym, uzdrawiającym działaniem rośliny. Zatem konkluzja jest już gotowa: wnętrze dyni to życiodajny skarb, to zdrowie dla ciała i duszy. Zimna skorupa to kolos pychy, która powinna pozostać w cieniu.
Jestem przekonany, że Bartolomeo Bimbi zgodziłby się z naszym odczytaniem dzieła. A można na to spojrzeć jeszcze inaczej. Sztuka i jej interpretacja w jakimś sensie są szaleństwem, a jak podaje św. Hildegarda z Bingen, wizjonerka, mistyczka, autorka pism medycznych o leczniczym działaniu świata roślin: „Okład z surowej dyni leczy szaleństwo”...

Tymoteusz Andrearczyk
Autor jest magistrem filozofii (Instytut Filozofii UAM w Poznaniu 2003) i sztuki (Wydział Malarstwa i Grafiki ASP Gdańsk 2005).




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=234