panacea.pl

:: Trzy drzewa - trzy cnoty Vincenta
Panacea Nr 1 (14), styczeń - marzec 2006, strona: 35


Trzy drzewa - trzy cnoty Vincenta

Tytułowe drzewa to motyw jednego z obrazów Vincenta van Gogha (*1853 †1890) Wierzby o zachodzie słońca (1888). Wierzby – kojarzone najczęściej z wodą i z wiosną – odradzają się szybko, mają bardzo duże przyrosty roczne. Nie bez powodu nazwano je od łacińskiego salire (skakać) – Salix. Owo szybkie wzrastanie symbolizuje umiłowanie życia, vis vitae.
Wierzba miała też pomagać w zachowaniu czystości. „Starożytnym ludom, dokonującym naiwnych obserwacji przyrody zdawało się, że wierzba zrzuca niedojrzałe nasiona, dlatego nazwano ją niszczącą nasiona fruginperda. To dało powód dziwnemu zabobonowi, że wierzby tłumią pożądania zmysłowe” - Barbara Szczepanowicz, Atlas roślin biblijnych, Wydawnictwo WAM. Tak więc w świecie chrześcijańskim wierzba stała się symbolem czystości, a malowana na obrazach oznaczała często obumarłe namiętności (np. w „Portrecie św. Hieronima” Albrechta Dürera). Przypatrzmy się znaczeniu wierzb na obrazie van Gogha.
Wierzba jako miłowanie życia ma swoje przełożenie na pasję Vincenta. Czas malowania Wierzb o zachodzie słońca to okres w życiu artysty, w którym najpełniej rozkwitał jego styl. Ekspresjonizm stał się wyrazem osobistego przeżywania natury, piękna przyrody. Jaskrawa paleta Vincenta, ostre, gwałtowne pociągnięcia pędzlem, odzwierciedlają chęć spojrzenia na przyrodę duszą wciąż przeżywającą, wciąż gorączkowo szukającą jej najpiękniejszego wyrazu. Nie chodzi tu o subtelność, lecz o silne uświadomienie oddziaływania pejzażu na człowieka. Te smugi jaskrawych kolorów wyrażają chęć wniknięcia głębiej w piękno otaczającego nas świata.
Wierzba jako tłumienie pożądania zmysłowego (w tym przypadku zmysłu słuchu) ma swe dramatyczne skutki w słynnym obcięciu ucha, którego malarz dokonał w roku powstania opisywanego dzieła. Ze względu na chorobę Vincenta nie możemy szukać realnych przyczyn czy motywów tego czynu. Jedno jest pewne: to pierwsza próba tak uczuciowego, zmysłowego wyrażania emocji, może ten drastyczny czyn był próbą przygaszenia zmysłu słuchu, uspokojenia i ujarzmienia zszarganych zmysłów, które tworzyły tak żywą atmosferę w obrazach.
Podążając dalej za kluczem symboliki drzewa, rozważmy, w jaki sposób czystość odnalazła swe miejsce w życiu i w malarstwie van Gogha. Z pewnością zauważymy ją w bezinteresownej postawie, jaką przyjął artysta. Ta postawa to misja! Malarz to człowiek, który swym talentem służy ludziom. Vincent, zdeterminowany wewnętrznym powołaniem, staje się posłańcem woli Wielkiego Twórcy. Nie ma w tej roli miejsca dla jego życia. Wszystko jest podporządkowane misji, jaką jest malowanie. To w moim przekonaniu jest wyrazem czystości intencji, czystości postawy życiowej.
Złota aura zachodzącego słońca wypełnia cały obraz. Jest jakby ostatnim tchnieniem ciepła i życiodajnych mocy na ogołocone wierzby, gdzie wątłe, powykręcane witki przecinają się z promieniami słońca. Trzy drzewa na środku obrazu, namalowane zimnymi kolorami, z czarnym podkreśleniem nieregularnych kształtów, rzeczywiście w kontraście z ciepłym słońcem dają wyraz obumarłym namiętnościom, ale przede wszystkim dramatycznej walce człowieka z poznaniem natury i jej istoty.

Tymoteusz Andrearczyk

Tymoteusz Andrearczyk w 2003 roku na podstawie pracy dyplomowej pt. „Słowo i Twórczość” wykonanej w Instytucie Filozofii UAM w Poznaniu, uzyskał dyplom magistra filozofii. Obecnie przygotowuje pracę dyplomową na Wydziale Malarstwa i Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.




adres tego artykułu: https://panacea.pl/articles.php?id=180