Home Szukaj Regulamin Kontakt
Menu główne
Strona główna
Prenumerata
Regulamin
Kontakt
Szukaj
Labofarm
IWLF Labofarm
Działy artykułów
Aktualności
Apiterapia
Aromaterapia
Badania
Badania kliniczne
Badania laboratoryjne
Centrum Fitoterapii
Człowiek i natura
Dermatologia
Dodatki żywnościowe
Edukacja
Felieton
Forum Aptekarskie
Herbarium
Historia
Historia i tradycja
Informacja naukowa
Informacje
Kosmeceutyki
Kosmetologia
Kultura
Kwiaty
Monografie roślin leczniczych
Natura i literatura
Natura i sztuka
Naturalne stanowiska
Nauka
Nauka i terapia
Nowości
Nutraceutyki
Od wydawcy
Ogrody
Ogrody botaniczne
Opieka farmaceutyczna
Opinie
Osobliwości
Owoce
Perspektywy
Pielęgnacja
Poczet wielkich fitoterapeutów
Podróże
Polemiki
Prace badawcze
Prawo
Problemy zdrowotne
Przyroda
Rośliny lecznicze
Rośliny niebezpieczne
Rynek
Stanowiska naturalne
Suplementy diety
Sztuka
Technologia
Terapia
Tradycja
Uprawy
Warzywa
Weterynaria
Wspomnienia
Wydarzenia
Z biblioteki
Z laboratorium
Zielarstwo
Zielnik
Zioła przyprawowe
Menu użytkownika
Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć!
Statystyki
userów na stronie: 0
gości na stronie: 7
Artykuły > Historia i tradycja > Drapacz lekarski - europejskie panaceum od XVI do XVIII wieku

Panacea Nr 1 (10), styczeń - marzec 2005 strony: 38-42

Drapacz lekarski
- europejskie panaceum od XVI do XVIII wieku

Dziś o drapaczu lekarskim (Cnicus benedictus L.) wiemy dużo, ale korzystamy z niego mało. Wiemy, że jest podobny do ostu, osiąga wysokość pół metra, liście ma szarozielone, lancetowate, o nieregularnych brzegach, ostro ząbkowane i kolczaste, kwiaty żółte z czerwonym unerwieniem, zebrane w duże koszyczki zaopatrzone w kolce i puch; owoce podłużne długości około jednego centymetra, jasnobrunatne, podłużnie żeberkowane, z pękiem jasnych szczecin.

Błogosławiony, choć kłujący…
Znamy też liczne synonimy tej rośliny, zarówno polskie jak i łacińskie: oset błogosławiony, bernardynek (albo barnadynek), turecki czubek, Carduus benedictus, Carduus sanctus, Centaurea benedicta. Pierwszy człon podstawowej nazwy łacińskiej Cnicus benedictus pochodzi od greckiego wyrazu kłujący. Łacińskie określenie benedictus (błogosławiony) pojawiło się ze względu na upatrywane w tej roślinie liczne właściwości lecznicze, a nie dlatego, że - jak podają autorzy Leksykonu roślin leczniczych (Wwa 1990, s. 133) - roślinę tę "uprawiali w swoich klasztornych ogrodach mnisi benedyktyńscy i stosowali jako jeden ze składników do produkcji słynnego likieru". Głównym składnikiem sławnej benedyktynki był bowiem arcydzięgiel lekarski (Angelica Archangelica L.), a nie drapacz lekarski, który w skład benedyktynki chyba w ogóle nie wchodził. Gdyby epitet benedictus odnosił się do mnichów benedyktyńskich, to tak samo byłoby w innych językach. Na przykład po angielsku roślina ta nazywałaby się benedictine thistle, a po francusku chardon bénédictine - co w jednym i drugim przypadku znaczyłoby "oset benedyktyński". Tymczasem angielska nazwa tej rośliny jest Blessed thistle, a po francusku Chardon béni - czyli właśnie oset błogosławiony, a nie benedyktyński.

Knicyna i dygitalina
Drapacz występuje w krajach śródziemnomorskich i w Azji Mniejszej (od Kaukazu po Afganistan), a uprawiany jest w wielu różnych rejonach świata - m. in. w środkowej Europie, w tym również w Polsce. Do celów lekarskich używa się górnych jej części w początkowym okresie kwitnienia (lipiec lub sierpień), suszonych w cieniu i przewiewie. Substancją czynną jest knicyna, wyizolowana po raz pierwszy w roku 1839 przez Claude-Adolphe Nativelle’a (1812-1889), który odkrył też dygitalinę (C36H56O14), czyli glikozyd pochodzący z nasion naparstnicy (Digitalis purpurea L.). Knicyna (C42H56O15; estrowy lakton seskwiterpenowy, w ilości około 0,2%) krystalizuje w postaci przezroczystych igieł; ma gorzki smak, jest bezzapachowa, obojętna na działanie powietrza, rozpuszcza się w wodzie (łatwiej w ciepłej), słabo rozpuszcza się w eterze, bardzo szybko i całkowicie w alkoholu.

Znany już Teofrastowi
Cnicus benedictus L. - ilustracja z niemieckiego atlasu Köhlers Medizinal-Pflanzen in naturgetreuen Abbildungen mit kurz erläuterndem Texte z roku 1887. Drapacz jest dzisiaj traktowany "jedynie jako środek goryczowy, stosowany w przypadkach niedoboru soków trawiennych w żołądku i w upośledzeniu trawienia […]. Był rośliną nieznaną w starożytności i średniowieczu, a pierwszy jego rysunek zamieścił Matthiolus w swoim dziele New Kreuterbuch (1626)" - piszą autorzy Leksykonu roślin leczniczych. Niestety, informacja nie jest prawdziwa. Roślinę tę dobrze znali i Teofrastos (III wiek p.n.Chr.), i Dioskorides, i Pliniusz, czyli największe starożytne autorytety, na które powoływali się wszyscy inni autorzy pism medycznych aż do wieku XVII włącznie. Tyle tylko, że inaczej je nazywali. Sprawę tę objaśnia Marcin z Urzędowa w 82 rozdziale swojego Herbarza Polskiego (Kraków 1595), zatytułowanym Carduus benedictus: "Fuchsius (chodzi o Leonarda Fuchsa, autora dzieła botanicznego De Historia Stirpium, Bazylea 1542) policzył za jedno te zioła, aże są jeden rodzay: Atractilis, Cnicus Sylvestris, Colus Agrestis, Cartamus Sylvestris. Leśny krokosz. To ziele z Łacińskiego zową Przęślicą abo wrzecionem, iż u starych ludzi [czyli w starożytności - Z.B.] niewiasty z rózg tego ziela [czyli z łodyg] czyniły sobie przęślice i wrzeciona [czyli przyrządy do przędzenia]. Też je z Łacińskiego zową Krokoszem leśnym, że to ziele we wszem podobne Krokoszowi [barwierskiemu], a ma kwiat jako Krokosz żółty. Jest Krokosz leśny dwojaki, jako pisze Plinius (XXI, 15), także Theophrastus (VI, 4). Jeden we wszem podobny domowemu Krokoszowi, zową Colus rustica, drugi Krokosz polny kosmaty a ościsty, ten właśnie zową Carduus Benedictus, bo wszystki Krokoszy są rodzay Carduorum, to jest Ostów."

Nie Matthiolus, lecz Bock
Czy rzeczywiście "pierwszy rysunek drapacza zamieścił Matthiolus w swoim dziele New Kreuterbuch (1626)"? Neu Kreuterbuch to tytuł książki nie Matthiolusa, lecz Hieronima Bocka (1498-1554), zwanego Tragusem, nauczyciela i ogrodnika, pod koniec życia pastora protestanckiego kościółka w Hornbach. W 1539 r. opublikował on pierwszy nowoczesny (w stosunku do średniowiecznych tzw. herbarzy) zielnik, pod tym właśnie tytułem (Neu Kreuterbuch).
I właśnie u Tragusa, a nie u Matthiolusa, znajduje się pierwszy w nowożytnej Europie rysunek drapacza lekarskiego. U Matthiolusa też taki rysunek jest, ale pierwsze wydanie Matthiolusa ukazało się w roku 1544, czyli 5 lat później niż pierwsze wydanie Tragusa. Po Tragusie był jeszcze wspomniany Leonard Fuchs. W jego De Historia… też jest opis i rysunek drapacza lekarskiego. Na temat rośliny o nazwie Carduus benedictus mówi się również w Hortus sanitatis Johannesa Wonnecke (Mainz 1485), ale tam autor pomylił ziele drapacza lekarskiego ze starcem zwyczajnym (Senecio vulgaris L), skoro pisze: "Cardus benedictus latine, grece Erigion sive erigiron vel seduin vel senicion vel entricomon vel senacion...". Autor Hortusa, który nie był lekarzem ani aptekarzem, powielił tylko błąd Pandekty, czyli Matthaeusa Sylvaticusa z Mantui (zmarł w 1342), który był nazywany Pandektą z powodu swojego dzieła Liber pandectarum medicinae (kompendium wiedzy medycznej). Zebrał w nim (z prac wcześniejszych autorów – m.in. z Dioskoridesa i Pliniusza) przepisy na leki, ułożone w porządku alfabetycznym. Liber pandectarum medicinae była jednym z najpopularniejszych późnośredniowiecznych podręczników aptekarskich w Europie. Na temat pomyłki Pandekty, Marcin z Urzędowa (Herbarz Polski, rozdział 329) pisze: "Starzec roście = powiada Plinius - przy domach, pod murami, na dachach, po dachówkach, jako widzimy na starych kościołach, gdzie nie dochodzi słońce. Pospolicie ma listki jak biała gorczyca, ale drobne; a stąd jawny błąd Pandecty, który to ziele zowie Carduus benedictus; bo Carduus benedictus nie roście po murzech ani dachówkach, ani około płotów, jako to ziele: kosmata główka go w tym omyliła, iż co mówi Dioskorides, że ma główkę kosmatą."

Na przełomie XV i XVI wieku
drapacz lekarski, znany przecież od dawna, stał się nagle bardzo popularny - czego wyrazem były z jednej strony liczne dyskusje ówczesnych uczonych na temat jego właściwej nazwy, a z drugiej fakt, że zaczął być rośliną bardzo chętnie uprawianą w ogródkach roślin leczniczych niemal w całej Europie i szeroko w sensie leczniczym stosowaną. Myślę, że jedną z przyczyn mogły być opisane wyżej problemy z jego identyfikacją, które pojawiły się w związku z ponownym, uważnym, a nade wszystko źródłowym czytaniu dzieł autorów starożytnych. Inną przyczyną mogły być

epidemie dżumy
Choroba ta pustoszyła kraje Europy od połowy XIV do połowy XVII w. i pochłonęła około 60 milionów ofiar. Pierwsza wielka epidemia, która pochłonęła blisko 25 milionów ofiar, wydarzyła się w 1348 r., a jej opis można znaleźć na przykład w Dekameronie Boccaccia. Temat dżumy ("de pestilentia") był statystycznie najczęstszym tematem piśmienictwa medyczno-aptekarskiego w wiekach XV i XVI. Na przykład Marcin Siennik, autor Herbarza (dzieło botaniczno-lekarskie, Kraków 1568) - uzasadniając zamieszczenie w tym dziele, na zasadzie suplementu, przekładu bardzo popularnego w ówczesnej Europie, włoskiego zbioru przepisów Sekrety Aleksego z Piemontu (Wenecja 1555) - napisał między innymi, że Aleksy "pisaniem swym we Włoszech niemało posłużył pisząc lekarstwa drzewiej niesłychane przeciw rozmaitym chorobam, a nawięcej przeciw powietrzu morowemu dzisiejszych czasów często panującemu." Tymczasem skuteczność przeróżnych leków i sposobów zapobiegawczych, opisywanych w ówczesnej literaturze fachowej - od teriaku począwszy, na przykładaniu na żywo rozdartej kury kończąc - była, delikatnie rzecz ujmując, odwrotnie proporcjonalna do liczby ofiar tej choroby. W tej sytuacji każda informacja o nowym leku, który by był "przeciwny wszelkim jadom", budził uzasadnioną nadzieję, by nie powiedzieć: entuzjam.

"Barnadynek"
nie był lekiem całkiem nowym, jednak na przełomie XV i XVI w. ten zapomniany w średniowieczu surowiec leczniczy został niejako na nowo odkryty - być może właśnie dlatego, że inne tradycyjne, przez wieki stosowane lekarstwa, nie sprawdziły się podczas wielkich epidemii dżumy, a także wobec nowych chorób, takich na przykład jak syfilis. W Sekretach Aleksego z Piemontu rozdział poświęcony właściwościom leczniczym drapacza został zatytułowany Secreto venuto d’India - Sekret przywieziony z Indii. Wiadomo, że nie został stamtąd przywieziony, rósł przecież pospolicie w krajach południowej Europy. Aleksy wykorzystał jednak fakt, że "arnadynek" był rośliną leczniczą dla ogółu społeczeństwa nieznaną, a także i to, że w tamtych czasach "leki z Indii", czyli ze Wschodu, ciągle jeszcze były w Europie synonimem większej skuteczności niż leki rodzime.

Właściwości lecznicze
"nowego" leku, za jaki w XVI w. uchodził drapacz lekarski, były z kolei wprost proporcjonalne do ówczesnych oczekiwań. Im mniej o nim wiedziano, tym więcej od niego oczekiwano... W tym kontekście wystarczyłoby zacytować wspomniany przed chwilą rozdział z Sekretów Aleksego z Piemontu. W polskim przekładzie Marcina Siennika uzyskał on postać bardziej rzeczową, mniej hochsztaplerską: Ziele barnadynek albo turecki czubek. O lekarstwiech przeciw powietrzu ["powietrzu morowemu", czyli dżumie - Z. B.] i innym rozmaitym chorobam. A naprzód ziele barnadynek albo turecki czubek. Gdy go kto je, wszelaki ból głowny oddala, pamięć twierdzi [wzmacnia], leczy zawrót głowy, mózg i wzrok posila. A to nie tylko jedzenim, ale i w oczy kładzienim czyni. Albowiem żołądek czyści, flegmę wypądza, chuć ku jedzeniu wzbudza, piersi przestrzeni, nieżyt niszczy, brzuchowy ból odejmuje. Wino nim przyprawione wodność w człowieku trawi i wszystki złe wilgości. A gdy jacy [tylko] jedzone bywa, śledzione wady uzdrawia, kamień nerkowy zdrobi, pryszcze w zadku wiatrom zawadzające i inne wnętrzne morówki [dżumowe czarne krosty] klisterą [przy pomocy lewatywy] wypądza, zwłaszcza gdy k temu soku jego albo prochu z czymkolwiek wypije. Leczy też wrzody i rany, gdy mech z jego główek przykładają [we włoskim oryginale jest tu "bambace bianca quando ha fatto il fiore" - "biała wata, która pojawia się zaraz po kwitnieniu"]. Naprawia i wonią ustną, dzięgna [chore dziąsła] goi, zęby utwierdza, gdy kto jego nasienie żując w uściech trzyma. Jest też ważne przeciw zaduszeniu macice, i serce uwesela. Klistera też z niego z oseskowym moczem służy padającej niemocy [epilepsji]. Gdy go też z białym winem piją, oddala ból bokowy [kolkę nerkową] i w lędźwiach. Gdy go też kto z wodą pije, godzinę, trzy albo cztery przed ograżką [przed atakiem gorączki w malarii], a na to się chory zapoci, będzie od ograżki wolen. Służy też puchnieniu moszen i wszelkiemu ukąszeniu jadowitemu."

Kariera
"tureckiego czubka" nie kończy się z upływem XVI w. Przeciwnie, utrzymuje się w Europie do XVIII w. Dowodem na to jest Zielnik Szymona Syreniusza (Kraków 1613) i Wiadomość ciekawa... Pawła Biretowskiego (Zamość 1772), który zresztą swoje informacje przepisał z Syreniusza, bowiem w 2 połowie XVIII w. poglądy Syreniusza, a także Aleksego z Piemontu, wziąż były jeszcze uznawane.

Syreniusz
na temat "barnadynka" pisze w rozdziale 56 swojego Zielnika: Przeciw morowemu powietrzu jest bardzo użyteczne... Jadom y truciznom ostrym y iadowitym... Od niedźwiadka [skorpiona – Z.B.] ukąszonym nasienie z wełniankami swymi z pieprzem y z winem pić dobrze. Ciężkiemu a niezmiernemu w głowie łupaniu, strzekaniu y gwałtownemu boleniu... wielkim a osobliwym iest ratunkiem. Zawrót głowy leczy. Pamięć ostrzy, a utraconą przywraca. Słuch także utracony przywodzi... Kolki y darcie, także inne morzyska y gryzienia w żywocie uśmierza. Zimnice wszelakie [febry], które pewnych godzin przychodzą, oddala. Także czwartaczki [febra czwartaczka] tym sposobem odpądza y leczy... Małym dziatkom padaiącey niemocy służy sok albo wódka jego [niealkoholowy destylat], z prochem piwoniowego korzenia pić dając... Wąż albo jaszczurka gdyby komu w gardło bądź w spaniu, bądź jakokolwiek wlazła, jako się to podczas przytrafia lecie na polu legającym y z otworzonemi ustami śpiącym, sok albo wódkę ziela tego pić dobrze, bo takowa bestyie stolcem wywodzi. Glisty i czerw wszelaki z ciała wypądza, krew w żyłach poleruie y czyści. Płuca zawrzedziałe leczy. Kamień w nyrkach kruszy i wywodzi. Miesięczną chorobę paniom zawściągnioną wzbudza y wywodzi. Wrzody złe, a do goienia trudne, iakie są francowate, leczy [chodzi o "chorobę francuską" i o kilaki]... Pory wzbudza, iuchę z warzonego pijąc, albo ćwieć łuta z winem pić daiąc, przez które tak iad morowego powietrza, iako y france z ciała wywodzi. Tymże sposobem używay, iad i zarazę od serca odpądza... Wódka kardusowa [destylat ziela Carduus benedictus] przez Balneum mariae [destylowanie nie za pomocą ognia, tylko kąpieli w gorącej wodzie] wyciągniona... pory wznieca, przeto iadem jakimkolwiek zarażonym iest użyteczna... Na uszy, że dostatecznie słyszeć nie mogą, po kilka kropel w uszy ciepło iey puszczaiąc przez niektóry czas, do słuchu bystrego przywodzi... Oczu zapaleniu i czerwoności, także świerzbieniu ich służy... Wino z kardobenedyktu [jeden z synonimów drapacza]... służy przeciwko morowemu powietrzu... i zaplugawieniu krwie. Przy tym poty wzbudza... mocz zatrzymany wywodzi... zimnice i febry żołądkowe, zagniłości w nim z humorów odpądza...

Drapacz w Herbarzu Marcina z Urzędowa (Kraków, 1595) Świadectwem
przekonań o omnipotencji "barnadynka" w XVIII w. jest rozdział z książki Jana Pawła Biretowskiego
Wiadomość ciekawa każdemu wielce potrzebna o skutkach y mocy zbóż wszelkich, iarzyn y ziół różnych tak ogrodowych, iako y polnych. Iakie skutki y pożytki przynoszą (Zamość 1772). Bernardynku carduus Benedictus moc y skutki Po pierwsze. Przeciw morowemu powierzu iest bardzo użyteczny, ziela y nasienia iego prochu używaiąc z trunkiem, lub w polewce iakieykolwiek albo potrawie. Po wtóre. Teyże mocy iest liście same iego, gotowane w wodzie te wode piiąc także sok iegoż piiac. A ktoby iuż zachwycił morowego powietrza, tedy doświadczonym iest ratunkiem, przerzeczonym (tzn. wspomnianym już wyżej) sposobem go zażywaiąc, pókiby 24 godzin po zachwyceniu tego iadu morowego nie minęło. Po trzecie. Ciężkiemu w głowie łupaniu, strzykaniu, y gwałtownemu nad oczyma boleniu wielkim y osobliwym iest ratunkiem, używaiąc go tak w potrawach, iako y w trunku. Po czwarte. Tymże sposobem używany zawrót głowy leczy, pamięć ostrzy a utraconą przywraca, iako y słuch utracony przywodzi. Po piąte. Czwartaczki tym sposobem odpędza y leczy, wziąć soku iego dobrze pół kwaterki, cukru łótów dwa, y dać to wypić, dwie albo cztery godziny przed paroxyzmem, toż czyni polewka z warzonego y wodka z tego ziela dystyllowana. Po szoste. Przeciwko padaiącey niemocy małym dziatkom służy, z prochem piwoniowego korzenia sok iego, lub wódkę pić daiąc. Z moczem także tegoż dziecięcia gotowana przez krysterę dana, toż czyni. Po siódme. Glisty y czerw wszelaki z ciała wypędza, proch iego z miodem albo białogłowskim pokarmem dzieciom pić daiąc. Po ósme. Krew w żyłach czyści, płuca zawrzodziałe leczy, kamień kruszy y wyprowadza, miesięczne czyszczenie zatrzymane wywodzi, wrzody złe y do goienia trudne leczy, warząc to ziele świeże lub suche y piiąc, także tą polewką wrzody wymywaiąc, y ziele uwarzone uwierciawszy z wierzchu plastruiąc. Po dziewiąte. Wątrobie zamuloney y zatkaney, woda czyli polewka z warzonego, lub proch z winem białym bywa napoiem lekarskim. Po dziesiąte. Wnętrznościom zawrzodziałym w winie lub wodzie warzony barnadynek piiąc, iest prędkim ratunkiem. Po iedenaste. Kancer na piersiach białogłowskich, y wrzody inne ciało psuiące leczy, choćby też y do krwi go kancer obiadł, polewką tego ziela warzonego często umywaiąc, a prochem iegoż rany zasypuiąc. Po dwanaste. Wrzody zawiera y do trzech dni goi, iako wszelkie rany, wełnianki z głowek iego w nie miasto (tzn. zamiast) fleytucha (tzn. opatrunku) kładąc. Po trzynaste. Morówki (tzn. dżumowe czarne krosty) y piekielny ogień gasi liście iego (chodzi o chorobę zwaną ergotyzmem), tłuczone y plastrowane. Po czternaste. Rupturę maiącym iest wielkim lekarstwem, piiąc i w potrawach go używaiąc. Po piętnaste. Wszelkie dolegliwości śledziony leczy, w winie go warząc y piiąc, y proch iegoż z potrawami używaiąc. Na ostatek gnilec leczy żuchaiąc go (tzn. żując).

U Szekspira
- w komedii Wiele hałasu o nic (akt III, scena 4), pojawia się drapacz lekarski i jest to jedyny przypadek w twórczości Szekspira, gdy roślina lecznicza została nazwana po łacinie. Szekspir użył tej nazwy (Carduus benedictus) z dwóch powodów: po pierwsze dlatego, że Beatrycze wychodzi za mąż za Benedykta; po drugie dlatego, że ta akurat roślina lecznicza, a ściślej mówiąc jej destylat, była w czasach Szekspira bardzo popularna.

BEATRYCZE
[...] Oj, jakże ja się źle czuję!

MAŁGORZATA
Zrób sobie, pani, okład na serce z destylatu ostu, carduus benedictus; to jedyny środek na nudności.

HERO
Kłuje ją ten twój oset.

BEATRYCZE
Benedictus! Dlaczego benedictus? Kryjesz w tym "benedic tus" jakieś podwójne znaczenie ?

MAŁGORZATA
Podwójne znaczenie? Nie, daję słowo, nie miałam na myśli żadnych dwuznaczników, chodziło mi o zwyczajny oset [...].

Dr Zbigniew Bela

Dr Zbigniew Bela (*1949 Przemyśl) ukończył filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim. 15 lat pracował w krakowskim Wydawnictwie Literackim jako redaktor (opracował m.in. antologię utworów literackich i rysunków Wiesława Dymnego "Słońce wschodzi raz na dzień" - Kraków 1980), od 1990 r. w Muzeum Farmacji UJ. Współpracował przy wydaniu albumu "Muzeum Farmacji Uniwersytetu Jagiellońskiego" (Kraków 1996; projekt graficzny i opracowanie edytorskie). W 1999 r. Rada Wydziału Farmaceutycznego Collegium Medicum UJ nadała mu stopień doktora w zakresie historii farmacji, na podstawie monografii i faksymilowego wydania XVI-wiecznego zbioru przepisów "Aleksego Pedemontana Tajemnice" (Kraków, 1999 - Nagroda Indywidualna Ministra Edukacji Narodowej). Od 2002 r. jest dyrektorem Muzeum Farmacji i wykładowcą historii farmacji dla studentów Wydziału Farmaceutycznego UJ. Dr Bela opublikował też około 40 artykułów z zakresu historii medycyny i farmacji, np. "O staropolskim znaczeniu słowa leczyć", "Poemat Flos medicinae Scholae Salerni jako przykład średniowiecznego piśmiennictwa medycznego-farmacetycznego", "Cechy formalne dawnych przepisów na leki", "O pochodzeniu wyrazu recepta", "Poglądy Johannesa de Rupescissa na temat leczniczych właściwości tzw. kwintesencji", "Kilka faktów z historii leczniczego stosowania złota koloidalnego". Poza tym dr Bela opublikował kilka książek o charakterze literackim. Obecnie kończy pracę nad książką Poglądy na temat leczniczych właściwości złota od czasów najdawniejszych po czasy najnowsze (grant KBN).



Najczęściej czytane
Zioła na choroby...
Fitoterapia w cho...
Ruszczyk kolczast...
Reumatoidalne zap...
Selen - pierwiast...
Lucerna - niedoce...
Nadciśnienie tę...
Propolis, mleczko...
Mniszek lekarski
Rośliny leczą b...
Pomarańcza
Wąkrota azjatyck...
Kora dębu i dęb...
Polifenole rośli...
Forum Naukowe W G...
Ostropest plamist...
Zioła na dziecie...
Czosnek - Antybio...
Zioła dla niemow...
Rumianek
Reklama
IWLF Labofarm Centrum Fitoterapii Panacea na poczcie
Nasze leki
IWLF Labofarm IWLF Labofarm IWLF Labofarm
Facebook Panacea
© 2005-2019 Panacea.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.