panacea.pl

:: Pacjent a lek roślinny
Panacea Nr 1 (22), styczeń - marzec 2008, strona: 29
Artykuł dodany przez: admin (2008-01-04 08:58:01)


Pacjent a lek roślinny

Stosunek pacjentów do leków roślinnych można rozpatrywać z trzech punktów widzenia. Z perspektywy lekarza, aptekarza oraz pracownika sklepu zielarsko-medycznego. Jako farmaceuta i były pracownik sklepu zielarsko- medycznego skupię się na dwóch ostatnich aspektach. Większość pacjentów, którzy trafiają do sklepu zielarskiego, jest niezwykle ufna, jeśli chodzi o skuteczność terapii lekiem pochodzenia roślinnego. Wynika to zapewne z samej specyfiki i atmosfery takiego sklepu. Klienci to głównie osoby w podeszłym wieku, ale coraz częściej mamy do czynienia z pacjentami młodymi, którzy przychodzą po leki ziołowe, ponieważ preferują zdrowy styl życia. Z zupełnie inną sytuacją spotykamy się w aptece. Tu przeważająca część chorych przychodzi w celu uzyskania szybkiej, doraźnej pomocy w cierpieniu lub po prostu po to, by zrealizować receptę lekarską. Ich podejście do leków roślinnych jest często negatywne. Pamiętam, gdy na prośbę pacjentki o podanie "czegoś na hemoroidy", zaproponowałem czopki zawierające związki czynne pochodzenia roślinnego, usłyszałem w odpowiedzi: "Jeśli one są ziołowe, to poproszę o inne, bo te nie pomogą". Jestem przekonany, że takie podejście pacjentów do "ziół" wynika ze zwykłej niewiedzy. Nie da się inaczej wyjaśnić tego stanu rzeczy. Panuje przekonanie o niewielkiej skuteczności terapeutycznej leków pochodzenia roślinnego. To przekonanie opiera się na doświadczeniu silnego, doraźnego działania leków syntetycznych. Wielu pacjentów nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak wiele preparatów, wydawanych wyłącznie na podstawie recepty lekarskiej, wytwarzanych jest na bazie roślin leczniczych. Preparaty zawierające glikozydy nasercowe, alkaloidy pokrzyku wilczej jagody czy lulka czarnego to przykłady leków stosowanych wyłącznie z ordynacji lekarskiej. Wśród pacjentów aptek daje się zaobserwować pewną prawidłowość. Leki ziołowe kupowane są chętniej, jeśli posiadają chwytliwą nazwę handlową, a kupujący nie wie, co wchodzi w ich skład... Tak jest na przykład z popularnymi "maściami końskimi". Sytuacja przedstawia się inaczej jedynie w przypadku braku możliwości prowadzenia samodzielnej terapii, bez porozumienia z lekarzem. Tak właśnie jest z lekami uspokajającymi.
Praktycznie wszystkie dostępne bez recepty preparaty tego typu są wytwarzane na bazie roślin leczniczych. W aptekach widzimy całkowity brak zainteresowania ziołami pojedynczymi w formie sypanej, nieco lepiej prezentuje się forma "fix". Warto jeszcze zwrócić uwagę na wielką dysproporcję między ilością sklepów zielarsko-medycznych a aptek. W 50-tysięcznym polskim mieście z powodzeniem wystarczą 2 sklepy zielarsko-medyczne, gdy aptek bywa tam ponad 30... To sytuacja typowa. Obraz, który powstaje nawet po tak pobieżnej analizie, nie jest optymistyczny. Miejmy jednak nadzieję, że zainteresowanie lekiem roślinnym będzie nadal rosnąć. Potrzebne są jednak zdecydowane działania ze strony lekarzy, farmaceutów pracujących w aptekach, firm farmaceutycznych i instytucji naukowych, zajmujących się lekiem roślinnym. Doskonałymi przykładami cennych inicjatyw w tym zakresie są wystawy roślin leczniczych, organizowane przez Aptekę Muzeum w Lublinie, czy wydawanie przez Labofarm popularnej wersji PANACEI, dostępnej w aptekach.

mgr farm. Maciej Strzemski

Mgr farm. Maciej Strzemski jest farmaceutą i ogrodnikiem. Specjalizuje się w historii farmacji, interesuje się również farmakognozją. Prowadzi ogródek farmakognostyczny o charakterze edukacyjnym. Pracuje nad utworzeniem w Puławach muzeum farmacji, którego zalążek można już oglądać w sklepie zielarsko-medycznym Medical. Współpracuje z muzeami farmacji w Polsce, zwłaszcza z Apteką Muzeum w Lublinie. Jest autorem kilku publikacji z zakresu historii farmacji.



adres tego artykułu: http://www.panacea.pl/articles.php?id=2212